Słowem wstępu

Zareklamuj bloga! Najlepsze Blogi

Cześć. Jeżeli w ten czy inny sposób trafiłeś na mojego bloga, to pragnę Cie przywitać. Zanim poddasz się lekturze, jestem winien Ci krótkie objaśnienie. Z zamiarem założenia bloga nosiłem się już od dawna, lecz dopiero teraz wcieliłem swój plan w życie. Po co mi to właściwie? Znaczną część mojego życia wypełnia pisanie. Zajmuje się głównie pisaniem wierszy, lecz ostatnimi czasy zacząłem również pisać coś na miarę dzienników. Właściwie to polemizuje w nich sam ze sobą, stawiam się jakby w centrum i obok zarazem, debatując nad przestrzenią wokół mnie oraz nad tym co w owej przestrzeni intryguje, zachwyca czy po prostu irytuje mnie.

Z góry uprzedzam, iż nie będę tutaj pisał o tym jakie życie jest niesprawiedliwe, złe i krzywdzące, nie będę też pisał o nieszczęśliwej miłości. Interesują mnie bardziej dogłębne elementy mojego (naszego) życia, które to życie tworzą kawałek po kawałku. Na blogu będę zatem umieszczał swoje przemyślenia oraz wiersze – te, które uznam za warte pokazania.

Na koniec chce jeszcze uprzedzić wszystkich nadgorliwych. Mój blog nie jest i nie ma być ostoją dla poprawności. Nie będę silił się na sztuczną elokwencję rodem z Mickiewicza czy innego Słowackiego, piszę jak mi leży na sercu, a jeżeli Ci to nie odpowiada, to już teraz mówię: żegnam. Zależy mi na dotarciu do prostych ludzi, do ludzi rzeczywistych, a nie tych z okazałej ramki na zdjęcie.

Jeżeli zainteresował Cię mój blog, byłbym wdzięczny za przesłanie go dalej, gdyż nie wymyśliłem jeszcze skutecznego sposobu na jego reklamę.

11 lipca 2011

Krótka historia miłosna

Spacerowali po pełnym zakamarków parku, milcząc przemierzali gąszcze wiodące do swych serc. Co chwila spoglądali na siebie, jak gdyby jedno drugiemu uciec miało w przestrzeń nieznaną. Niekiedy mocniej ścisnęli się za rękę, chyba upewniali się, że drugie idzie koło tego pierwszego. Skręcili w aleje pełną bzów, na jej końcu wdrapali się bez wzruszeń, na mostek, co tylko kolejną przystanią miał być. Na mostku historia ta, niespodziewany obrała tor.

Kochankowie, obwiązani magiczną nicią, wdali się w taniec zmysłów. Wówczas ona rozchyliła jego rozporek, dłonią ujęła członka i zbliżywszy się do granic, wsunęła go we własne, uprzednio rozpięte spodnie. Gdy znów ich usta zjednały się w wirze pragnień, on wsunął delikatnie dłoń pod jej długą bluzkę. Drapiąc ją po plecach, nadawał jej biodrom rytmy gorące. Ona wspinała się subtelnie na palcach i przygryzając mu ucho, ukrywała ciche jęki rozkoszy, która wciąż buchała, rozpalając zmysły do białości. Wszystko to działo się, pod jej długą bluzką. Otworzywszy oczy, długo wpatrywali się w siebie, jak gdyby wzajemnie wciągali się w otchłań, tę samą, choć inną dla obojga. Tu urywa się ta krótka historia.

Nazajutrz skoro świt, pod mostem tym samym, znaleziono zimne, dziewczęce zwłoki. Woda delikatnie masowała jej stopy, wiatr podwiewał tę samą, przydługą bluzkę...

3 komentarze:

  1. Tak, zupełnie krótka i tragiczna w skutkach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziecko drogie udaj się do psychiatry i na odwyk, bo Ci gorzej. dor.baj

    OdpowiedzUsuń